poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Od Eclipse C.D Wind Mystery

- Jeszcze wyrównamy rachunek. -rzekła szorstko, nie spuszczając ze mnie wzroku
- Najwidoczniej musisz mieć teraz oczy dookoła głowy. -przeciągnąłem zuchwale kopytem po ziemi
Wind przewróciła oczami i przechodząc tuż przed moim pyskiem machnęła ogonem. Uśmiechnąłem się zawadiacko. Obserwowałem jak kieruje się w stronę lasu. Zapewne znów chce się zaszyć. Nie mam zamiaru nikomu się narzucać. Odwróciłem się i po zrobieniu kilku kroków spojrzałem ponownie za klaczą. Tym razem bardziej ramię. Ostatecznie wzbiłem się w powietrze i udałem w przeciwną stronę. Dzięki temu, że nie leciałem pod wiatr już zaledwie kwadrans później stanąłem pod swoim lokum. Od czasu dołączenia do Heaven Hooves nie zdążyłem się jako tako urządzić. Po rogu jaskini znajdowała się skalna półka, właściwie wyrastająca ze ściany. Stała na niej tylko świeca z pszczelego wosku, która miała ułatwić mi czytanie późną nocą. Poza tym? Sterta suszej trawy, która służyła mi jako legowisko. Podszedłem do niej i pyskiem odsłoniłem swój dziennik, który następnie energią przetransportowałem na stół. Przewróciłem kilka kartek w podobny sposób i zacząłem losowo uczyć się poszczególnych zaklęć. To zdecydowanie było moim najlepszym sposobem na odstresowanie.

***

Późnym wieczorem zaraz po tym, gdy przewróciłem sto którąś z kolei stronę miałem już leczenia stresu po dziurki w nosie. Za pomocą telekinezy schowałem dziennik w swoje uprzywilejowane miejsce. Kilka chwil później stałem już na zewnątrz. Półmrok osłonił ziemię, a wokół najbliższych drzew ujrzałem blask robaczków świętojańskich. Mój widok najwyraźniej je przywołał, gdyż wystarczyło abym zrobił krok - te już było koło mnie. Zapuściłem się kawałek dalej, a świetliki niczym cień odprowadzały mnie w każde miejsce. Niespodziewanie jednak te zawróciły. Spoglądałem zaskoczony co je tak przyciągnęło. Oświetliły sylwetkę jakiegoś konia, który podszedł bliżej.
~Zaraz czy to nie Wind...- przemknęło mi przez myśl
Tymczasem klacz, jakby słysząc moje myśli podeszła bliżej. To faktycznie ona.

<Wind Mystery?>

piątek, 7 sierpnia 2015

Od Wind Mystery C.D Eclipse

Z nie małym rozbawieniem patrzyłam jak Eclipse bez skutku próbuje uwolnić się od korzennych macek.
-Wypuść mnie!- krzyknął wyraźnie poirytowany.
-Ani mi się śni. No chyba, że ładnie poprosisz i przeprosisz za to, że wylądowałam przez Ciebie na ziemi.- uśmiechnęłam się szeroko.
Ogier westchnął i mruknął:
-Przepraszam za wywrócenie Cię i proszę o uwolnienie...
Zaśmiałam się z satysfakcją i uwolniłam Eclips'a, po czym poszłam przed siebie. Po chwili las zmienił się w łąkę na, której uboczu było małe jeziorko. Podeszłam do niego ochoczo i zanurzyłam pysk w wodzie. Nagle coś, a konkretniej na pewno ktoś wepchnął mnie do wody. Jako, iż jezioro to było wyjątkowo głębokie nawet przy brzegu, jak wypłynełam byłam cała mokra.
-2:1 dla mnie.- uśmiechnął się Eclipso.
Ech, tak wiedziałam, że to on. Podeszłam do ogiera wolno i dopiero przy nim otrzepałam się nieco z wody.

<Eclipse?>

Od Eclipse C.D Wind Mystery

Stanąłem dumnie wyprostowany nad leżącą pomiędzy moimi kopytami klaczą i z firmowym uśmieszkiem spoglądałem na jej reakcję. Już po naszym wczorajszym spotkaniu domyśliłem się, że musi władać przyrodą. Mogłem jej się nieźle narazić, jednak ta perspektywa nie wzbudzała we mnie szczególnego strachu.
- Że niby co ty robisz?! -wykrzyknęła mi prosto do ucha.- Złaź ze mnie natychmiast!
- 1:0 dla mnie.- odparłem pobłażliwie, unosząc kąciki pyska do góry.- Zajęłaś mi miejsce do lądowania.- dodałem pretensjonalnie, dobry słuchacz zapewne usłyszałby ironię przebijającą się między mymi słowami.
- Za mało masz miejsca?- syknęła
- Daj spokój.- roześmiałem się pochylając głowę w jej kierunku.- Aż taki szeroki nie jestem. Mam wspaniałą sylwetkę.
Wind podjęła próbę zepchnięcia mnie z siebie. Jak się okazało - nadaremnie. Spoglądałem na jej poczynania trzymając na wodzy to, aby nie wybuchnąć śmiechem. Po pewnym czasie klacz uspokoiła się. Właściwie to ja tak myślałem, dopóty z ziemi zaczęły nie wyrastać korzenie. Zmrużyłem zaskoczony oczy. Co jest? Nie skończyłem dokończyć myśli, a roślinna macka chwyciła moją prawą przednią i tylną nogę, a następnie powaliła na ziemię tuż obok mojej ofiary. Klacz podniosła się i otrzepała z ziemi.
- 1:1.- podsumowała
- Ta, bardzo śmieszne.- mruknąłem obracając się na prawy bok

<Wind Mystery?>

Od Wind Mystery C.D Eclipse

-Faktycznie, mogła nie rzucić Ci się ona w oczy, ponieważ takowej nie ma, aczkolwiek powinna być. Uniknęlibyśmy wtedy takich spotkań.-odparłam ze zmrużonymi oczami.
Przyjrzałam się ogierowi. Jego maść w słońcu przypominała złoto, a biała grzywa spadała falowaną kaskadą na szyję ogiera. Rozłorzyste skrzydła przylegały teraz do ciała. Pegaz już miał coś powiedzieć gdy ja mu przerwałam:
-Jeśli bardzo chcesz wiedzieć mam na imię Wind Mystery.
Z tymi słowami wyminęłam ogiera i weszłam do lasu. Na odchodne puściłam jeszcze w jego stronę zimny wiaterek.

*
Następnego dnia upał ciągle dawał się niestety we znaki. Mimo to kłusowałam żwawo naprzód. Dzisiaj był dzień w, którym myślałam o niebieskich migdałach i nie mogłam się skupić. Teraz wpatrywałam się w ziemię, ale mimo o w ogóle nie patrzyłam pod nogi. Nagle poczułam uderzenie po, którym wylądowałam na ziemi. Zdezorientowana podniosłam głowę do góry. Ujrzałam ogiera z, którym wczoraj wymieniłam kilka zdań.

<Eclipse?>

czwartek, 6 sierpnia 2015

Od Eclipse C.D Wind Mystery

Głuchy łoskot granitowych kamyków opadających ze zbocza sprawił, iż potężna chmura pyłu wzbiła się w powietrze. Zmrużyłem oczy i z grymasem wymalowanym na pysku, zeskoczyłem z krawędzi będącej blisko stabilnej ziemi. Uniosłem wzrok w niebo. Blask słońca spływał kaskadami, zapewne nie tylko na mnie. Mej niechęci do upałów nie dało się ubrać w słowa. Czy istnieje gorsze uczucie od tego, które pochłania cię swoim gorącem? Zwiesiłem nisko łeb. Delikatne źdźbła trawy muskały lekko moje chrapy, aż niespodziewanie zmieniła się ona w coś bardziej szorstkiego. Biała mysz przemknęła pode mną. Zatrzymałem się, aby czasem jej nie nadepnąć. Odwróciłem się i spoglądałem jak znika wśród wysokiej trawy. Niespodziewanie uderzył mnie chłodny wiatr. Ponownie zwróciłem się w dalszą drogę. Zaciekawiany postawiłem uszy. Takie chwilowe wichry raczej nie są na porządku dziennym. Pokonałem jeszcze kilkanaście metrów, a kilka chwil później usłyszałem szum wody. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Tego mi właśnie było trzeba. Puściłem się kłusem w stronę dźwięku. Ukazał mi się wodospad, a tuż przy nim stał koń. Zwolniłem. Generalnie musiała być to klacz, gdyż ogierów o tak delikatnej sylwetce jeszcze nie widziałem. Jabłkowita najwyraźniej zdążyła mnie usłyszeć, gdyż jej głowa skierowana była w moim kierunku. Podszedłem bliżej.
- Kim jesteś? -zapytała cicho nie spuszczając mnie z oczu
Przyjrzałem jej się. Wyglądała na nieco onieśmieloną tymże spotkaniem.
- Nie musisz się mnie obawiać. Nie mam zamiaru robić ci krzywdy. -roześmiałem się i potrząsnąłem grzywą. - Jestem Eclipse. A ty?
- Nie powinno cię to interesować.- mruknęła spode łba.- Czego tu chcesz? Chyba nie muszę cię uświadamiać, że te tereny należą już do stada.
- Wybacz.- rzekłem sucho.- Tabliczka ze słowami "Wstęp wzbroniony" dotychczas nie rzuciła mi się w oczy.

<Wind Mystery?>

Nowy Koń!

Gromkimi brawami powitajmy nowego członka Heaven Hooves Forever! Jest to ogier (a nie zwykły, bo skrzydlaty) o dumnym imieniu Eclipse należącym do graczki V for Vendetta!

środa, 5 sierpnia 2015

Od Wind Mystery do ...

Szłam leniwym krokiem w stronę wodospadu Devo. Było to jedno z moich ulubionych miejsc, szczególnie w taką pogodę. Żar lał się niemiłosiernie z nieba osłabiając całą przyrodę. Na niebie nie było widać żadnej, nawet najmniejszej chmurki. Westchnęłam cicho. Taka pogoda wysysa ze mnie wszystko. Po chwili usłyszałam dźwięk spadającej wody. Uśmiechnęłam się lekko. Powitałam krzaczka, którego uratowałam jakiś czas temu. Napiłam się orzeźwiającej, świeżej wody po czym przystanęłam i przymknęłam oczy. Po chwili zastanowienia przywołałam chłodny wiatr, który dał chwilę wytchnienia. Pod moje kopyta podbiegła mała, biała myszka, ale ja nie zwróciłam na to zbytnio uwagi. Dopiero gdy wdrapała się na mój kłąb zauważyłam ją. Podbiegła do mojego ucha i pisnęła:
-Ostrzegam Cię, pani, że ktoś się tu zbliża!
I uciekła. Westchnęłam głośno i zrezygnowana odwróciłam głowę. No niestety. Faktycznie ze strony lasu zbliżała się tu końska sylwetka. Nadesłałam w tamtą stronę dość silny wiatr.

<ktoś ;P?>