Spróbowałam otrzeć łzy, ale wciąż się trzęsłam i mną szarpało. Odsunęłam się od ogiera speszona. Wiedziałam, że jest na mnie wściekły, ale...no, musiałam.
- Cor...przepraszam. - powiedziałam jąkając się i krztusząc. Corrado stał przede mną patrząc na mnie jakbym była kosmitą E.T. Spuściłam wzrok. Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Kątem oka dostrzegłam, jak lekko się cofa. Nagle pogalopował za siebie, nie oglądając się. Pokręciłam głową. Przeczuwałam, że tak zareaguje...miał prawo. Znienawidził mnie. Zaczęłam powoli odwracać, się, żeby wrócić tam, skąd przyszłam. Po tym, co zrobiłam...nie miałam prawa myśleć, że Corrado mi wybaczy. Dopiero, co zaczęliśmy być razem, a ja już musiałam odejść...Już chciałam zacząć wracać, kiedy usłyszałam za sobą znajomy krzyk.
- Skylor! - odwróciłam się i zobaczyłam, jak w moim kierunku biegnie Snow Flame. Mimowolnie słabo się uśmiechnęłam. Chociaż krótko byłam w stadzie zdążyłam jako tako poznać Snow, i ucieszyłam się na jej widok.
Za nią biegła druga klacz, ale ją ciężko było mi rozpoznać. Corrada nigdzie nie było.
Kiedy klacze dobiegły, jedna z nich, ta, której nie rozpoznałam podeszła do mnie.
- Roxolanne. - przedstawiła się. - A ty jesteś...
- To Skylor. - powiedziała Snow, wyręczając mnie. Zresztą, i tak mi było strasznie ciężko mówić. - Bardzo krótko była w stadzie, no a teraz wróciła.
- Czekaj... - zmarszczyłam czoło. - Kim ty jesteś? - spojrzałam na Roxolanne.
- Jestem córką Bring the Horizon i Eagle Eye'a... - powiedziała niepewnie. Źrenice mi się rozszerzyły.
- Bring....była wspaniała... - powiedziałam cicho. Przypomniałam sobie to, kiedy pierwszy raz przyszłam do stada, byłam ranna i chora. Bring zajęła się mną jakbym już wtedy była członkiem stada, zamiast mnie wypędzić.
- Znałaś ją? - zapytała młoda Alfa.
- Oczywiście. - spojrzałam jej w oczy. - To ona przyjęła mnie do stada...
Klacz pokiwała głową.
- Dobrze. Chodź za mną. - powiedziała z wymuszonym uśmiechem. - Poznać cię ze wszystkimi?
Serce znów mnie zakuło...
- Nie, nie musisz....wszystkich znam. - powiedziałam. Klacz zaprowadziła mnie do jaskini. Nie była to ta sama, w której wcześniej mieszkałam.
- Dzięki. - mruknęłam. Obie wyszły, a ja położyłam się na zimnych kamieniach, nie mając siły nawet sobie urządzić wszystkiego. Po co ja w ogóle tu wróciłam? Czego oczekiwałam od Corrada...w sumie, od wszystkich? Co oni o mnie myślą? Z tymi wszystkimi pytaniami w głowie zasnęłam, zapominając o zimnie.
Corrado? Snow Flame? Ktoś tu jeszcze nie jest moim wrogiem? XDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz