Tak… A ty?- odparłam ciągle patrząc w gwieździste niebo.
-Raczej tak…- powiedział koń.
Spojrzałam na niego pytająco.
-Jak to raczej?- zapytałam.
-Po prostu… Idziemy jeszcze dalej?- odparł ogier.
Pokiwałam twierdząco głową. Postanowiłam, że zaprowadzę Eclipse do miejsca, którego jeszcze nikt poza mną nie widział. Miałam ochotę podzielić się z kimś tym, co tam odkryłam, a ten ogier wydawał mi się najodpowiedniejszym koniem.
-Zaprowadzę Cię gdzieś.- powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
Niezdecydowany pegaz stanął chwilę w miejscu, po czym ruszył za mną. Po pewnym czasie postanowiłam, że przerwę ciszę, która znów powstała.
-A tak, w ogóle, to ten… Ile masz lat?- zapytałam niepewnie.
-Lat? Ja? Ymm… Sześć, a ty?
-Ja trzy…
-Naprawdę? Zawsze myślałem, że to ja jestem ten młodszy!- zaśmiał się ogier.
Pokazałam mu język i szturchnęłam lekko, po czym zaśmiałam pod nosem. Nagle przed nami ukazała się jaskinia, która miała przejście zakryte wielkim kamieniem. Uniosłam go nieco za pomocą mocy i położyłam dalej. Ruchem głowy nakazałam Eclipse wejść do środka. Nieco niepewnie, ale wykonał polecenie. Weszłam tuż za nim, po czym zamknęłam za nami przejście. Dłuższy czas szliśmy ciemnym, wąskim korytarzem, aż w końcu przed nami ukazał się taki widok:
-Chodź mostem.- odparłam.
-Mostem? A nie lepiej tą ścieżką?- zapytał ogier pokazując głową na drogę obok mostu.
-Nie. Chodź. Zaufaj mi.- odparłam i popatrzyłam Eclipse w oczy.
Ruszył za mną nieco nie zdecydowanie, ale gdy tylko zorientował się, że most mimo wszystko jest stabilny ruszył nieco pewniej. Szliśmy mostem w ciszy. Nagle przed nami ukazało się rozwidlenie dróg. Po lewej stronie było pełno kwiatów i zieleni, a po drugiej rosło tylko jedno, ale za to bardzo piękne i rozłożyste drzewo. Bez wahania wybrałam drogę z jednym drzewem. Ogier popatrzył się na mnie niepewnie, ale ruszył za mną. Po krótkiej chwili uschnięty krajobraz przerodził się w pełne bujnej roślinności miejsce. Po tamtej stronie natomiast po tym samym czasie krajobraz stawał się straszny- wiem, bo z ciekawości tam poszłam i potem żałowałam. Było jeszcze kilka rozwidleń, ale za dużo by tu opisywać. Nagle przed nami ukazał się przepiękny, biały smok, a raczej- smoczyca:
Z początku może się wydawać groźna o taka jest, ale tylko dla obcych, a ja obca jej nigdy nie była. Eclipse stanął jak wryty i otworzył pysk ze zdziwienia. Uśmiechnęłam się lekko i zwróciłam do smoczycy w nieznanym ogierowi języku:
-Wpuścisz nas Ezel?
-Jasne.- uśmiechnęła się.Smok odsunął się, a ja razem z pegazem weszłam do miasta duchów:
-Wooow… Co to za miejsce?- zapytał oniemiały Eclipse.
-To miasto duchów. Trafiają tu dusze zmarłych zwierząt. Ale jest jeden warunek. Żeby tu trafić musisz przekonać Ezel- smoczycę, która strzeże wejścia-, że się tu nadajesz. A, to nie jest wcale takie proste. Jeśli nie przekonasz Ezel- trafisz do Otchłani. Mało istot jeszcze żyjących ma prawo wstępu, tutaj. Możesz być zaszczycony.- uśmiechnęłam się.
-Nieźle…- odparł Eclipse.
-Wiem. Co chcesz zwiedzić?- zapytałam.
<Eclipse? A mnie natchnęło x D.>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz